uciekniecie! .

- Wiesz, że Nessi jest inna niż pozostałe dzieci... - zaczęłam niepewnie. Nawet jako wampirzyca wystąpień przed publiką obawiałam się najbardziej na świecie, pomijając namacalne zagrożenia oczywiście - Nie urodziła się w szpitalu tylko w tym domu. To Edward pomógł jej przyjść na świat. Ze mną było już krucho i musiał wtedy zaaplikować mi to cos, dzięki czemu nie odwiedzam już izby przyjęć w szpitalach. Kolejno wyniknęło wielkie nieporozumienie w sprawie Nessi i musieliśmy wyrobić jej te wszystkie dokumenty żeby razem z Jacobem mogła uciec. No wiesz....ehmm...mieli nas odwiedzić tacy ...powiedzmy znajomi z Włoch i oni raczej nie byli pokojowo nastawieni. Ot po prostu zastosowaliśmy taki środek zapobiegawczy żeby naszemu dziecku nie stała się krzywda! - starałam się jak mogłam żeby zabrzmiało to logicznie.. - Riley! Riley, jeśli mnie słyszysz, naprawdę muszę z tobą porozmawiać. Właściwie to chciałam cię prosić o pomoc. Ale jeśli nie zechcesz tego zrobić, oczywiście to zaakceptuję i nie będę miała do ciebie żalu, bo wiem, że to trochę dziwne. I w ogóle czuję się głupio, stojąc tak i gadając do siebie, więc jeśli mnie słyszysz, może dałabyś mi jakiś... hm, znak?. W ten sposób powiedzieć. Oferował Bonesowi pokój w postaci tętnicy Brada. Akurat wtedy musiała pojawić się w drzwiach pielęgniarka.. - No więc zapytałam wprost, dlaczego Ariel zaprosiła go na bal, a on stwierdził -. - Ty głupi zasrańcu, Clete! Do kogo on dzwonił? - krzyknął głos z drugiej furgonetki, która zatrzymała się na poboczu, kiedy my to zrobiliśmy. Nasi dwaj porywacze patrzyli po sobie z identycznym wyrazem przerażenia i pewnie bym się śmiała, gdybym nie cierpiała tak bardzo. Wyglądali na półgłówków.. Zajrzałam do drugiego pokoju.. Pchnęłam. rower do góry. Wspomnienie tamtej nocy znowu do mnie wróciło. Kiedy. Amelia wzięła torbę z wieszakami i otworzyła drzwi..